PISZESZ PODZIEL SIĘ

Miejsce otwarte dla wszystkich, którzy coś piszecie. Zrób porządek w szufladzie i poślij
Twoje teksty na adres: admin@poloniamallorca.pl
Piszesz?- nie bądź taki- daj poczytać.

—————————————————————————————————————————————-

bez obawy mój ulubiony poeto

garściami sypiesz wiersze zamaszyste
na te wczorajsze madonny

a one przy herbatnikach z mlekiem
całują wnuki w policzki nadęte
na serwetkach białych wspomnienia jak wiersze

obok w karczmie śpiew męski
odgania sen z powieki
ksieżyc pod stołem taki banalny
jak jasna cholera
buczy w butelkę poemat

Stanisława Zdrodowska

—————————————————————————————————————————————-
Masz gości – zaszpanuj !

odcinek 1

Każdy z nas mieszkających na wyspie choć krótki okres czasu ma w swoim życiorysie etap zwany ODWIEDZINY. Czasem jest to rodzina, czasem znajomi, czasem znajomi znajomych itd.
Jednak każda wizyta to odrębny świat. Są tacy goście, którzy nie sprawiają kłopotu – sami jeżdżą na plażę, sami piorą i suszą po sobie pełne piasku ręczniki, a w wersji luksusowej to nawet robią zakupy i gotują. To niestety rzadkość. Najczęściej jednak nasi goście wymagają od nas dosyć szeroko rozumianej uwagi oraz opieki.
Pal tam licho jak wystarczy ich tylko zawieźć na zamek Bellver i już są szczęśliwi cykając fotki lub pokazć Katedrę. Tacy to jest pestka. Najgorsi są ci obkuci, co to przewodnik po Majorce połknęli na śniadanie i wszystko wiedzą lepiej niż my. Z takimi lepiej nie dyskutować, udawać że też to wszystko wiemy, a w razie ewidentnej wpadki powołać się na różnice w danych źródłowych: “głowę bym dał, że podawali inną datę, ale nie mogę Ci tego udowodnić, bo pies zeżarł mi przewodnik“- na przykład.
Ponieważ jednak lubimy poszpanować przed gośćmi, więc będę Wam w odcinkach proponować jak to zrobić.
Dzisiaj Palma.
Każda wyprawa na zwiedzanie miasta to duży wysiłek. Zazwyczaj już po godzince, dwóch jesteśmy zmęczeni, spragnieni, a nawet głodni. Proponuję więc skierować nasze kroki na plac Rei Joan Carles I. Panie jeszcze skoczą sprawdzić oferty w C&A, a Wy już wybieracie knajpę.Wersja tradycyjna: bar Bosch – tu jako rekomendację rzucacie informację, że to kultowe miejsce spotkań mieszkańców Palmy, a oferowane bułeczki llonguets tylko tutaj tak smakują . Wersja z dziećmi: Mc Donald – rekomendacji nie trzeba, dzieci i tak już wybrały. Wersja szpanerska: nowe Capuccino, ale sprawdźmy przedtem czy nas na nią stać. Jedna obok drugiej ,a z każdej ten sam widok: Passeig d’es Born i fontanna z obeliskiem w środku. Gdy już goście zaspokoili pierwszy głód to zaczynają podnosić głowy, rozglądają się i oczekują opowieści o tym co widzą. Ty, że ten nietoperz na szczycie obelisku to symbol heraldyczny Palmy. Oni na to,że wiedzieli. Klapa.
Mówisz, że kąpiąc się w tej fontannie kibice Real Mallorca świętują zwycięstwa swojej drużyny. Oni, że widzieli w telewizji i że w Barcelonie jest tak samo. Szlag by trafił!
Teraz próbujesz wyjaśnić, że ta aleja przed wami to dawne koryto którym spływała woda z gór, aż do wielkiego potopu w 1403 roku po którym to koryto zostało przeniesione poza mury miasta. A oni na to ze znudzoną miną, że już czytali o tym w przewodniku. No i masz babo placek. Ale nie wszystko stracone. Masz w ręku asa. Pytasz czy wiedzą skąd pochodzi nazwa tej aleji, deptaka (born). Tu niezdecydowanie i twoi obkuci goście przyznaja, że nie wiedzą. Ha! I tu szpanujesz. Wyjaśniasz, że słowo “born” oznacza zamknięte miejsce turniejów rycerskich i stąd nazwa. Twoi goście przenoszą się w odległą przeszłość, wyobraźnia podsuwa im obrazy walczących rycerzy, słyszą tętent końskich kopyt i szczęk broni. Masz ich! Zaszpanowałeś, a dla ich dzieciaków (też obkutych przed przyjazdem, bo taka ich rodzinnna tradycja aby każdą wycieczkę starannie przygotować) jesteś wujkiem bohaterem. Nie wiem czy dużo walk odbyło się w tym miejscu, ale wszystkim podobają się takie historie.
Jeżeli chcesz pogłębić wrażenie to proponuję abyś opowiedział najbarwniej jak potrafisz legendę o tym dlaczego Jaime I Zdobywca ustanowił wizerunek nietoperza jako herb miasta Palma: w czasie jednej z wielu bitew jakie toczyły wojska chrześcijańskie przeciwko wojskom muzułmańskim, w kierunku Jaime I wystrzelona została strzała. Niechybnie trafiłaby go i odebrała życie, gdyby nie przelatujący w pobliżu nietoperz.
Zasłonił on swym małym ciałkiem króla i zginął przestrzelony na wylot. Z wdzięczności i dla upamiętnienia tego zdarzenia król zarządził, aby wizerunek nietoperza umieściś w herbie miasta Palma.

Szpanowanie szpanowaniem, ale zawsze jednak lepiej się na wizytę trochę przygotować. Czysta pościel i pełna lodówka to ważne sprawy, ale “nie tylko chlebem człowiek żyje”, więc warto trochę poczytać o miejscu w którym w tej chwili mieszkamy.
W następnym odcinku zabiorę Was poza Palmę i zaproponuję wycieczkę dla podglądaczy i dla tych co interesują się sławnymi ludźmi.

Basia Walus

—————————————————————————————————————————————

Geronimo Stilton
geronimo AlexandraKiedy kilka lat temu rozpoczęła sie moja przygoda z Geronimo Stilton , nie przypuszczalam ze będe
mogła kiedyś osobiście się z nim zobaczyć i poprosić o autograf. A jednak!!!! Bohater książek
przeżywa fascynujace przygody w Haloween, na tropach Yetti, na tropach zaginionego skarbu,
mierzy sie z kalamarem olbrzymem, nawet w najdalszych zakątkach świata, o których my, dzieci
marzymy. Zabiera nas w podróż na dziki zachód, na wyspę skarbów, na bezludną wyspę,
Kilimandżaro, walczy z piratami i tlumaczy nam, ze dobrze wychowana mysz nie puszcza sobie.
Pózną nocą pod kołdrą z latarka w reku, wędrowałam po pachnacych krainach razem z moim
ukochanym bohaterem Geronimo Stilton.
A ostatnio moja młodsza siostra dobrała się do moich książek i chichra sie wieczorami w łóżku.
Toooo nieeee sprawieeeedliiiiwe !!!!!!!!!!!!!

Alexandra Kudelska

—————————————————————————————————————————————

GERONIMO STILTON
geronimo LorenaJuż od kilku lat obserwuję moja starszą siostre, kiedy wieczorem szybko idzie spać i chowa się cała
pod kołdre. Nie rozumiałam dlaczego aż do dnia, kiedy została przyłapana przez rodziców na
gorącym uczynku. Mianowicie, zamiast iść spać, ona pod kołdrą czyta Geronimo Stilton przy
swietle latarki. Tłumaczyła się, że wciągneła ją ta książka aż po same uszy.
Teraz ją rozumie. Mam już 8 lat i też zaczęłam czytać Geronimo Stilton, a moja przygoda z Nim
zaczęła się w San Jordi, kiedy w jednej z księgarni w Palmie podpisał mi moj pierwszy egzemplaż
sam główny bohater!!! Alexandra troche się złosci, że będę podbierać książki z jej kolekcji, ale
przecież trzeba się dzielIć.

Lorena Kudelska

—————————————————————————————————————————————

NASTĘPNY, PROSZĘ!

003: (do swoich kolegów, którzy leżą razem z nim) Hej chłopaki! Jak tam?
Jak leci? Fajnie jest, co nie?
005: (ze zgorzknieniem) Człowieku, nie wiem co ci powiedzieć- tamten facet miał ręce tak suche,
że przypomniało mi się to okropne wrażenie jak w każde Święta mój kuzyn, papier ścierny,
obejmuje mnie przy składaniu życzeń.
007: He, ja to miałem szczęście: ta kobieta właśnie użyła kremu nawilżającego-
nawet dla mnie starczyło! (śmieje się)
003: Trochę się martwię o 000, nie widziałem go jeszcze. Wszyscy myślą,
że do niczego nie służy i jeszcze gotowi wyrzucić go do śmieci.
005: Ależ on jest pierwszym z nas! Numerki w naszym dziale zaczynają się od 000, a nie od 001!
001: (ze smutkiem) A ja co jestem temu winien?
(nagle pojawiają się 008 i 009)
008: Ufff! Co za podróż- ten człowiek nie przestawał mnie miętolić w palcach
żeby zabić nudę. Nie czuję pleców!
009: (podniecona) Aj, zamilcz już kochany! Przestań narzekać- mam nowe wiadomości o 000!
Wszyscy: Taaak? No to mów, mów! Opowiadaj!
003: Ciiii! Pozwólcie jej mówić!
009: (odchrząkuje), Więc… papier pakunkowy mi powiedział, że papier gazetowy go zapewnił,
że papier toaletowy mu doniósł, że 000 poznał prześliczną numerek! Na dodatek bardzo bogatą!
Poznali się w prawej kieszeni kurtki pewnej damy, zakochali się w sobie od pierwszego spojrzenia
i postanowili natychmiast się pobrać! Lista zakupów była świadkiem na ich ślubie.
Nie wydaje się to wam fantastyczne!
Wszyscy: Brawo! Brawo! Niech żyją nowożeńcy!
(Nagle słychać westchnienie jak w agonii)
005: A co to było, do diaska!
007: Brzmiało jak…
009: (wystraszona) Nie! Proszę!
Matka: (do syna) No i co ty najlepszego narobiłeś! I jak teraz będziemy wiedzieć, jaki mieliśmy
numer? Karteczki z numerkiem do kolejki należy zachować, a gdy przyjdzie twoja kolej, to
odkładasz go do koszyczka tam gdzie leżą już inne, widzisz? Zobaczę czy uda mi się go z powrotem
rozprostować zanim przyjdzie nasza kolej…
(Długa cisza)
003: Żegnaj na zawsze, drogi przyjacielu 006…
(Numerki odwracają się jeden po drugim cyferką do dołu i zachowują minutę ciszy w geście żałoby)

Być może podobają mi się szczegóły życia codziennego lub też lubię nadawać znaczenie detalom
prawie niezauważanym. Dzisiaj chciałam uczcić tak błahe istnienie, jakim są numerki kolejkowe.
Wyciągamy je z pojemnika, żyją krótko w naszych rękach po to, by po chwili być „pochowanymi”:
czasami w straszny sposób w jakimkolwiek koszu na śmieci, a czasem, jak szczęście dopisze,
w specjalnym koszyczku do ich zbierania.
I znów to człowiek decyduje o istnieniu takiego prostego przedmiotu, który jednak zapobiega
kłótniom, nieporozumieniom, a nawet napadom złego humoru, bo „ten wszedł poza kolejka,
a ja byłem pierwszy”.
Jeżeli pójdziecie kiedyś do sklepu z numerkami kolejkowymi, to postarajcie się uczynić ich krótkie
istnienie jak najbardziej przyjemnym. To całe ich życie.

Ania Jagła

—————————————————————————————————————————————

“Moja księga objawienia czyli “Kochani Majorkańczycy”
na podstawie książki: “Queridos Mallorquines,
claves del trato personal en la isla de Mallorca”
autor: Guy de Forestier

Gdy mieszka się na tej wyspie przez jakiś czas i ma się częsty kontakt
z jej rdzennymi mieszkańcami, to człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z
odmiennego charakteru Majorkańczyków. To mentalność wyspiarzy,
ukształtowana poprzez specyfikę takich a nie innych warunków
geograficznych. Jestem Polką i nigdy nie poznałam nikogo wychowanego
i mieszkającego np: na wyspie Wolin czy Uznam, więc nie mam doświadczenia
w obcowaniu z ludźmi takiego pochodzenia. W moim codziennym współżyciu
i pracy z Majorkańczykami dosyć często padałam ofiarą niezrozumienia ich
“kodu” komunikacji lub zachowań.
Przełom nastąpił po lekturze w/w książki, która oświeciła mnie w materii
zrozumienia, choć po części, zachowań mieszkańców Majorki. Napisana jest
tak lekkim językiem i poprzetykana tyloma żartami, że w czasie czytania
uśmiech nie schodzi z twarzy. Zachęcam do lektury po hiszpańsku lecz ci
z was, którzy lepiej posługują się angielskim lub niemieckim bez problemu
znajdą w księgarniach lub kioskach jej tłumaczenie. Dla tych z was, którzy nie
mają dostępu do tej książki lub możliwości jej zrozumienia, pozwolę sobie
zacytować fragment rozdziału dotyczącego języka, sposobu wyrażania się.
(…) Majorkańczycy używają systematycznie języka poetyckiego. Nic co się
powie lub zostanie powiedziane, nie powinno być interpretowane dosłownie
(…) gesty, zachowanie, spojrzenia lub ton głosu są ważniejsze aniżeli słowa.
Istnieją zwroty, które oznaczają zupełną odwrotność znaczenia użytych w nich
słów: jeżeli ktoś, na przykład, po negocjacjach pożegna się zwrotem “Ja dire
coses”(odpowiem ci [później]) to chce powiedzieć, że pertraktacje są
zakończone. “Ja dire coses” znaczy po prostu “nie interesuje mnie, nie ma o
czym rozmawiać”. Takie zachowanie może mieć związek ze zwyczajową
tendencją do uciekania przed bezpośrednią konfrontacją, jednym z
podstawowych kluczy w relacjach socjalnych na Majorce.(…)Jednym z
większych źródeł zdumienia i zagubienia wśród obcych mieszkańców Majorki
jest dosłowne, a więc błędne rozumienie tych wymijających odpowiedzi.
Bezpośrednie zapytanie uważane jest jako mała impertynencja, szczególnie
jeżeli dotyczy spraw osobistych lub takich jakich zapytany nie chciałby wyjawić
ponieważ myśli, choć byłoby to mało prawdopodobne, że mogłoby mu to
zaszkodzić. Często jedynie przez fakt otrzymania bezpośredniego zapytania,
pytany uznaje, że “jeżeli ta informacja interesuje tego co pyta, to mnie nie
interesuje aby mu ją przekazać”.
(…) Niezdecydowanie ma też wpływ na formy ekspresji Majorkańczyka,
szczególnie jeżeli jest ona połączona z nikłą skłonnością do wyrażania
uczuć.Podjęcie decyzji wymaga zamanifestowania,opowiedzenia się po jakiejś
stronie, co rozumiane jest tutaj jako wyróżnianie się lub wywyższanie. Takie
zachowanie uznawane jest za próżność i źle postrzegane; nic tutaj nie jest
gorzej widziane, jak jak chęć wyróżniania się z jakiegokolwiek powodu. Nie
wiadomo czy to dwuznaczność języka stworzyła niezdecydowanie w
zachowaniu, czy też odwrotnie: głębokie niezdecydowanie odbija się w
dwuznacznym sposobie wyrażania.
Cecha ta jest bardzo widoczna w sposobie korzystania przez Majorkańczyków z
kierunkowskazów w ich samochodach. Jeżeli jesteście przyzwyczajeni do jazdy
samochodem po innych miastach europejskich, włącznie z hiszpańskimi, to z
pewnością zaobserwujecie, że w żadnym z nich nie używa się kierunkowskazów
tak rzadko jak w Palmie.
Skąd taki upór aby ich nie używać? Z braku zdecydowania? Z lenistwa?
Z oszczędności? Przypuszczam, że nie chodzi o żadną z tych rzeczy, chodzi po
prostu o automatyczny mechanizm języka: nie podawać informacji
bezinteresownie.
Nie zdziwcie się również jeżeli będziecie zmuszeni do powtórzenia pytania
choćby było najbardziej podstawowe. Niedowierzanie co do dosłownego
znaczenia każdego pytania wynika z dwuznaczności języka i jeżeli odpowiedź
wiąże się z natychmiastowym działaniem, wymagane jest zawsze dodatkowe
potwierdzenie:
– Czego się pan napije?
– Kawę z mlekiem, poproszę.
– Z mlekiem?
Opowiadają też jak to któregoś dnia do pasmanterii na ulicy Sindicato weszła
pewna klientka:
– Macie aksamitną wstążkę, różową?
Sprzedawczyni, młoda dziewczyna, popatrzyła na nią speszona:
– Wstążka?
– Tak.
– Aksamitna?
– Tak.
– Różowa?
– Tak.
I słodkim głosem, uśmiechnięta:
– Nie mamy…

zredagowała: Basia Walus

1 komentarz. Zostaw odpowiedź

  1. westwalia

    ZIELONE PAPUGI

    w piwnicy

    ukryłam nieważne
    mówę że zgubiłam klucz

    nie przyznam się do
    zielonych papug
    wyrywam pióra udaję brak bólu

    one powtarzają głupoty

    zamilczcie ptaszyska
    wtedy był modny taki kolor

Zostaw odpowiedź